6. Salon Literacki

Home  »  Salon Literacki  »  6. Salon Literacki
Cze 20, 2014 KBB

A gałązka rozhuśtana?

Zapłonęły świece, popłynęły słowa. Proza, poezja, wspomnienia. Wiosenny Salon Literacki, szósty z kolei, gościł tym razem nie jednego, a trzech pisarzy oratorów. Ale nie tylko słowem widz żyje?

Stali bywalcy i nowe twarze. Wśród publiczności zgromadzonej w Sali Hemara w Ognisku Polskim są również rodacy spoza z Wysp. Jest prof. Władysław Miodunka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest pisarka Sabina Chobian z Francji, jest autor znanej książki ?Kryptonim Paderewski? Maciej Patkowski ze Stanów Zjednoczonych. Londyński Salon zaczyna wychodzić poza lokalny krajobraz?

? Na gałązce usiadł ptak, zaszczebiotał, zatrzepotał, ostry dzióbek w piórka otarł, rozkołysał cały krzak. Potem z świrem frunął w lot! A gałązka rozhuśtana jeszcze drży uradowana, że ją tak rozpląsał trzpiot ? cytuje wiersz ?Ptak? Juliana Tuwima organizatorka Salonu Regina Wasiak-Taylor. Jak precyzuje w reportażu kilkakrotnie ostatnio emitowanym przez Telewizję Polonia, owym ptakiem jest Tuwim, a w ogólności pisarz, zaś gałązką  polszczyzna.

? Chcemy, żeby na naszych imprezach występowali prawdziwi mistrzowie słowa, z przesłaniem wypowiedzianym piękną polską mową, która zachwyci i ożywi dobre wzory ? dodaje Wasiak-Taylor.

Piórem i pędzlem

Znane szlagiery, światowe standardy. Na fortepianie przygrywa Zbigniew Choroszewski ? nestor polskiego jazzu, który swoją muzyczną przygodę rozpoczynał w latach 50. ubiegłego stulecia. Mimo wieku jego gra nie traci mocy, niczym dobre wino. A to czeka na stołach.

Muzyka, malarstwo, śpiew, taniec? Jest w czym wybierać. Różni wykonawcy; ci bardziej znani i ci mniej. A przede wszystkim główne gwiazdy wieczoru ? Wojciech Karpiński, Charles Kraszewski oraz Oskar Stanisław  Czarnik (na zdjęciu). Cała trójka jest laureatami Nagród Literackich Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, które odebrali dzień wcześniej. Ciekawe zdarzenia, mało znane epizody; jest o czym opowiadać, jest co wspominać.

Wszyscy trzej operują piórem, natomiast wirtuozem pędzla jest Andrzej Maria Borkowski ? malarz, wykładowca akademicki, a także krytyk. Znany również czytelnikom ?Dziennika Polskiego?, na którego łamach od lat pisze o sztuce. Owocem jego salonowej twórczości będzie okazała meduza oraz ciekawe opowieści. Bo Andrzej to prawdziwy gawędziarz. Namalowany przez siebie obraz podaruje Salonowi, co ostatnio jest już tradycją ? o czym przypomina red. Katarzyna Bzowska. Do grona darczyńców dołącza również obecna na sali prof. Halina Taborska, przekazując pamiątkę po zmarłym mężu, Bolesławie ? znanym poecie, teatrologu, tłumaczu. Jego ulubiony obrazek namalowany przez Nikifora, a stale wiszący nad jego biurkiem, powiększa kolekcję darów po wybitnych polskich emigrantach.

Zza wielkiej wody

Eseista, historyk literatury, publicysta. A z wykształcenia romanista. Wojciech Karpiński o ?Zeszytach Literackich? może mówić godzinami. I trudno się dziwić, gdyż związany jest z kwartalnikiem od momentu jego powstania, czyli od roku 1982. To szczególne pismo, którego znakiem firmowym było nie tylko scalanie literatury emigracyjnej i krajowej, ale również publikowanie tekstów najwybitniejszych autorów zagranicznych. A jeśli ?Zeszyty?, to Barbara Toruńczyk ? ich założycielka i redaktor naczelna. Kwartalnik początkowo wychodził w Paryżu, jednak w 1990 roku przeniósł swoją siedzibę do Warszawy.

Karpiński, pisarz-emigrant, który po wprowadzeniu stanu wojennego mieszkał we Francji, był związany z obozem skupionym wokół Maisons-Laffitte. Był również współzałożycielem pisma ?Res Publica? oraz bliskim współpracownikiem prof. Marcina Króla i dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Zdzisława Najdera.

Zmieniamy klimat, przenosimy się za ocean. Na scenie pojawia się mający polsko-czeskie korzenie prof. Charles Kraszewski ? slawista, tłumacz, na co dzień mieszkający w Stanach Zjednoczonych. To naukowiec, badacz literatury, ale równocześnie autor ciekawych wierszy, w których wykorzystuje rozmowy rodzinne, dialogi z postaciami z dzieciństwa, riposty dziadków. Gościa zza wielkiej wody w czytaniu jego twórczości wspomaga żelazny salonowicz, aktor Janusz Guttner.

Trzecim mówcą dzisiejszego wieczoru jest prof. Oskar Stanisław Czarnik z Warszawy, który swoje monumentalne dzieło ?W drodze do utraconej Itaki. Prasa, książki i czytelnictwo na Szlaku Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich (1940-1942) oraz Armii Polskiej na Wschodzie i 2. Korpusu (1941-1946)?, pisał 30 lat. Monografia ma charakter archiwalno-dokumentacyjny, ale wystąpienie autora kipi żywą historią Polaków wędrujących po obcych lądach, zdeterminowanych misją pielęgnowania języka oraz utrwalania mowy ojczystej. Szczególne miejsce w opowieści prof. Czarnika zajmuje postać ciekawego poety i niebanalnego człowieka Tymona Zaborowskiego, żyjącego jeszcze w poprzednim stuleciu. Osiągnął wiele, a żył zaledwie 29 lat (1799-1828).

Gdyby wstęp był bezpłatny?

Rozmowy z gośćmi, pamiątkowe zdjęcia. To będzie później, teraz pora na część artystyczno-muzyczną. A w niej okazja do zapoznania się z twórczością londyńskich poetów. Piosenki Dany Parys-White śpiewają Anita Łazińska, Izabela Wilczyńska oraz Krzysztof Suwała. Z kolei teksty Aleksego Wróbla i swoje własne prezentuje przygrywający sobie na gitarze Ryszard Pihan. Zaraz potem pod hiszpańskie słońce przenosi nas Lizzy Taylor, tańcząca tańce z baletów ?Don Quixote? i ?Paquita?.

Jest nastrój, jest sceneria. Wpisuje się w nią również kolacja serwowana przez szefa kuchni Ogniska Jana Woronieckiego. Tym razem danie z kurczaka. Imprezę wieńczy loteria fantowa. Gasną świecie, pustoszeje sala. Salon Literacki dobiega końca, kolejny odbędzie się w czerwcu.

? Czasami słyszę od znajomych, że, owszem, przyszliby do nas, gdyby wstęp był bezpłatny. Ale przecież nawet na potańcówkę w POSKlubie trzeba kupić bilet ? mówi Regina Wasiak-Taylor. ? My staramy się połączyć elegancję miejsca z wartościowym i bogatym programem, a także dobry smak z przyjemnością. Sprowadzenie do Londynu znanych pisarzy to spore koszty, a pamiętamy również o lokalnych artystach, którym zapewniamy minimalne honoraria. Do tego dochodzi wynajem sali i rachunek za kolację. Gdyby nie dotacje z PAFT-u oraz Ambasady RP Salon Literacki byłby już historią?

Piotr Gulbicki