Najnowszy tom „Pamiętnika Literackiego”

Home  »  Bez kategorii  »  Najnowszy tom „Pamiętnika Literackiego”
Lut 21, 2019 KBB

„Pamiętnik Literacki” wychodzi od 1976 r. i jest obecnie najstarszym pismem literackim w języku polskim wychodzącym poza Polską. Ukazuje się dwa razy do roku . Najnowszy, LVI tom, ukazał się w grudniu ub. r.

 

15 lutego prof. Jolanta Chwastyk-Kowalczyk wygłosiła wykład
„Dlaczego czytamy londyński Pamiętnik literacki

Pani profesor jest znawcą mediów emigracyjnych. Stopień doktora habilitowanego uzyskała w 2009 na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego na podstawie rozprawy zatytułowanej „Londyński Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza 1944–1989. Gazeta codzienna jako środek przekazu komunikatów kulturowych”. Kilka lat wcześniej wydała pracę „Dziennik Polski 1940–1943”, jest także autorką dwóch innych książek poświęconych emigracyjnym czasopismom: „Obraz edukacji Polaków na obczyźnie na łamach czasopism emigracyjnych, oraz „Technika i Nauka. Elitarne czasopismo Stowarzyszenia Techników Polskich w Wielkiej Brytanii”. Jak zdradziła podczas wykładu zatytułowanego „Dlaczego czytamy londyński Pamiętnik Literacki” obecnie pracuje nad monografią poświęcona „Pamiętnikowi” właśnie.
Związana jestem z tym wydawnictwem od kilku lat. Pracując swego czasu nad bibliografią zawartości czasopisma przejrzałam (przyznaję: nie przeczytałam, a właśnie przejrzałam) wszystkie jego tomy i wydawało mi się, że znam dość dobrze to wydawnictwo. Okazało się, że nic bardziej mylnego! Profesor Chwastyk-Kowalczyk pokazała słuchaczom co można wyczytać i jakie informacje znaleźć w 56 tomach, jakie ukazały się do tej pory. Okazuje się, że naukowcy szukają tam m.in. informacji, jakie znajdowały się w pierwszych latach wydawania „Pamiętnika” – spisy książek polskich autorów wydawane na emigracji, tłumaczenia polskich książek na angielski i inne języki, nagrody literackie przyznawane przez różne organizacje emigracyjne itp. Szczególnie interesujące – mówiła wykładowczyni – były tomy monograficzne, poświęcone pozycji polskiej literatury m.in. w Szwecji, Australii, we Włoszech czy USA. Literaturoznawcy poszukując informacji o pisarzach emigracyjnych, cenią wszelkie informacje typu słownikowego, jak choćby rubrykę„U pisarzy”, w której odnotowywano nie tylko to, co twórcy już wydali, ale również to, nad czym właśnie pracują.

Profesor Chwastyk-Kowalczyk zwróciła uwagę na to, że „Pamiętnik Literacki” zmieniał się. Początkowo było to wydawnictwo typowo związkowe, a obecnie jest jedynym wychodzącym poza Polską pismem literackim, gdzie obok odnotowania wydarzeń literackich, jakie organizowane są przez ZPPnO, Bibliotekę Polską w Londynie i Instytut Kultury Polskiej, znajdują się w nim recenzje książek, teksty z zakresu historii literatury, eseje, wywiady, a także twórczość własna pisarzy mieszkających poza Polską. Zdaniem wykładowczyni, celne było wprowadzenie grafik oraz poezji. Zawsze pojawia się w takiej sytuacji pytanie – co z prozy i poezji, która ukazuje się w tym wydawnictwie przetrwa? Nie wiadomo, ale to problem nie tylko współczesny – co przetrwało z dawniejszych epok? Niewiele.

Podczas dyskusji powróciły dwie kwestie w pewnym sensie marginalne w odniesieniu do samej zawartości czasopisma. Otóż po raz kolejny pojawiło się pytanie czy nie należy zmienić nazwy. Jerzy R. Krzyżanowski, omawiając londyński „Pamiętnik Literacki” w 2009 r. na łamach toruńskiego „Archiwum emigracji” stwierdza, że nazwanie periodyku ZPPnO „Pamiętnikiem Literackim” było „niezbyt fortunne”, gdyż kwartalnik polonistyczny pod tym samym tytułem „wychodzi w Polsce od roku 1902, ukazując się przed wojną we Lwowie, a w latach powojennych najpierw w Warszawie, potem zaś we Wrocławiu.” Autor nie bierze pod uwagę jednego faktu: jednym z następstw drugiej wojny światowej był podział życia, nie tylko zresztą literackiego, na dwa nurty – krajowy i emigracyjny. Czyż twórcy emigracyjnego czasopisma literackiego nie czuli się przede wszystkim spadkobiercami lwowskiego wydawnictwa? Wkrótce po wojnie w Krakowie zaczął ukazywać się „Dziennik Polski” i jakoś nie pojawiały się głosy, że jest to „niefortunna nazwa”, gdyż przecież gazeta pod tym samym tytułem wychodziła w Londynie. Bibliografowie zwracają uwagę, że zmiana nazwy powoduje przerwanie ciągłości wydawnictwa. Choćby z tego powodu nie warto.

Pojawiło się też inne zastrzeżenie, odnoszące się nie do samego pisma, a do wydawcy, a mówiąc dokładniej, do używanego skrótu ZPPnO. Otóż niektórzy polscy językoznawcy uważają, że litera „n” powinna być pominięta. Uwaga ta odnosi się nie do Związku Pisarzy. Widziałam artykuł w jednym z polskich czasopism poświęcony Uniwersytetowi Polskiemu na Obczyźnie, gdzie zamiast tradycyjnego PUNO używano skrótu PUO. Autorzy tych uwag nie wiedzą zapewne o jednym, że obydwie te instytucje działające od wielu lat w Wielkiej Brytanii używają skrótów zgodnie z brytyjską tradycją. Mamy MoD (Ministry of Defence) i TfL (Transport for London). Niech więc zostanie i PUNO, i ZPPnO.W uzupełnieniu wykładu prof. Chwastyk-Kowalczyk autorzy kilku tekstów, które ukazały się w ostatnim, 56 tomie „Pamiętnika Literackiego”, przeczytali ich fragmentów. To najlepiej pokazało jak ogromna jest różnorodność jego zawartości.

Katarzyna Bzowska