12. Jazzowy Salon Literacki w Ognisku Polskim

Home  »  Salon Literacki  »  12. Jazzowy Salon Literacki w Ognisku Polskim
Gru 14, 2015 KBB

W niedzielę 13 grudnia odbył się 12. Salon Literacki w Ognisku Polskim, poświęcony pamięci Zbignewa Choroszewskiego, który zmarł 24 sierpnia w Londynie.

W Polsce, gdzie zaczynał karierę jako pianista, mówiono o nim Zbigniew ?Elington? Choroszewski. Był współtwórcą polskiego jazzu, występował w wielu zespołach jazzowych, z których najbardziej znanym był  „Józef Mazurkiewicz Ensemble”.

Wierny przyjaciel ZPPnO. Grał podczas wszystkich Salonów Literackich w Ognisku Polskim.

W Salonie wystąpili:
Tomasz Bura, Daniel Łuszczki ? fortepian, Leszek Kulaszewicz ? saksofon, Danusia Samal ? wokal,
Gregory Spis ? poezje, Lizzie Taylor – taniec. Całość prowadzili Regina Wasiak Taylor i Janusz Guttner.

Pożegnanie przyjaciela Salonu w rytmie jazzu

Jeśli ktoś z Polaków nad Tamizą miał wątpliwości, czy mamy w Londynie utalentowaną artystycznie młodzież polską i polsko-angielską, to na ostatnim Salonie Literackim w Ognisku Polskim (13 grudnia) musiał przeżyć duże zaskoczenie. W dwunastym już spotkaniu wystąpili młodzi wykonawcy – utalentowani, piękni i pełni entuzjazmu. Program tego wieczoru był artystycznym podziękowaniem dla Zbigniewa Choroszewskiego, związanemu z salonami od początku, od pierwszego spotkania, które miało miejsce w grudniu 2012 r. Dedykowanie programu zmarłemu w sierpniu br. Zbignewowi Choroszewskiemu, który kochał wszystkie rodzaje muzyki, ale ponad wszystko jazz, okazało się świetnym pomysłem. Wszyscy, zarówno wykonawcy jak i publiczność, podporządkowali się przenieśli się do wyimaginowanej piwnicy jazzowej  ? wszak pan Zbyszek zaczynał swą aferę miłosną z jazzem w Polsce wczesnych lat 50-tych XX wieku, gdy jazz był muzyką ?katakumbową?, niemal konspiracyjną, graną w ?podziemiu?. I choć ujrzenie ciemnej i zadymionej piwnicy w wytwornej i świetlistej Sali Hemara wymaga wielkiej dozy wyobraźni, to przecież wyobraźnię, wspaniała i wyrobiona publiczność Salonu, ma.

W tej więc ciemnej i zadymionej piwnicy zabrzmiały nagle pierwsze nuty sztandarowego utworu Ellingtona ?Take the A train? i na scenie, z kłębów dymu (wyobraźnia ? prawdziwy dym był zabroniony, mógł spowodować alarm i wizytę straży pożarnej!) wyłonił się Leszek Kulaszewicz z saksofonem i doszedł do fortepianu, przy którym siedział Daniel Łuszczki. Już we dwójkę ciągnęli dalej utwór Ellingtona. A trzeba tu wiedzieć, że gdy pan Zbyszek jeździł po Polsce z sekstetami jazzowymi Woźniaka czy Mazurkiewicza, to nosił, nadany przez kolegów, pseudonim ?Elington? (na wszelki wypadek z jednym tylko ?l? ? żeby się Duke nie czepiał!).

I tak zaczął się wieczór, pod egidą pianisty i jazzu, a prowadzony przez Reginę Wasiak-Taylor i Janusza Guttnera. Wieczór, który dostarczał publiczności niespodziankę za niespodzianką i to wysokiego gatunku. Lizzie Taylor, tańcząca fragmenty z baletów klasycznych w każdym, bez wyjątku Salonie. Więc gdzie tu niespodzianka? Tym razem tańczyła jazz. Ubrana na czarno, powiewnie, ani śladu puent. Ilustrowała tanecznie kompozycję Tizola i Ellingtona ?Caravan? , brawurowo granego przez Tomka Burego, utalentowanego, nowego w Salonie, młodego pianistę. Tańczyła również słynny utwór ?Mack the Knife?, grany przez wspaniały duet Daniel Łuszczki i Leszek Kulaszewicz. Ale niespodzianką chyba największą była śliczna, skromna i pełna wdzięku Danusia Samal, o głosie gdzieś pomiędzy skrzypcami a wiolonczelą. Zaśpiewała trzy jazzowe standardy i niemal słychać było ciarki chodzące słuchaczom po plecach, a w wielu oczach widać zabłysły łzy.

Jazz jazzem i muzyka muzyką, ale jako, że Salon jest salonem Literackim, więc nie zabrakło poezji. Kilkakrotnie Janusz Guttner czytał wiersze Grzegorza Spisa. Wreszcie na scene pojawił się także poeta i odpowiedział na kilka dość zaczepnych pytań. Grzegorz Spis jest, zdaniem wielu, jednym z najoryginalniejszych poetów piszących obecnie w polskim Londynie.

W ramach stałych pozycji Salonu Michał Kulczykowski pokazał dwa obrazy ze swojej kolekcji i ciekawie, jak zwykle, o nich i o autorach opowiadał. Gościem była również wszechstronnie utalentowana Paulina Pluta ? malarka, grafik, skrzypaczka, która czasem sięga także po pióro.

Honorowym gościem salonu była pani Zofia Choroszewska, wdowa po zmarłym pianiście. Podarowała ona Salonowi kilka pamiątek po mężu, które w imieniu Salonu przyjęła Katarzyna Bzowska. Obecni na Sali przyjaciele i krewni Zbyszka Choroszewskiego dzielili się wspomnieniami o zmarłym. Pan Zbigniew Choroszewski był nie tylko muzykiem i ekscentrycznym kolekcjonerem. Był przyjacielem wszystkich, którzy chcieli na chwilę przystanąć przy jego pianinie, posłuchać muzyki i porozmawiać.

Tradycyjnie, apetytami publiczności zajęła się kuchnia Jana Woronieckiego. Gdyby odbyło się głosowanie o kolacji to olbrzymia większość głosowałaby ?za? , nikt ?przeciw?.

Miejmy nadzieję, że każdy następny Salon Literacki będzie nadal rozpoczynał się od kieliszka proseco i muzyki jazzowej. I choć nie zasiądzie przy fortepianie pan Zbigniew Choroszewski, to Daniel Łuszczki podtrzyma tę tradycję.

Grażyna Maxwell
Tydzień Polski, 19.12.2015

Więcej o 12 Salonie Literackim: artykuł Małgorzaty Bugaj-Martynowskiej:

ttp://www.mojawyspa.co.uk/artykuly/33093/W-Salonie-z-Choroszewskim

 

11046244_560324007466165_6036329357057541841_nDanusia Samal zachwyciła publiczność interpretacją słynnych standardów jazzowych. Janusz Guttner żartował: „Komu się nie podobało, nie dostanie kolacji”. Jedli wszyscy.

12310497_560323990799500_3560111259639399396_nGregory Spis (z lewej) opowiedział o swoich planach na przyszłość, a jego wiersze czytał Janusz Guttner

12345643_560324010799498_5271744735597054009_n

 

 

 

 

 

Bilety na loterię sprzedawała Anna Maria Różańska