Olga Tokarczuk laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za 2018 rok.

Home  »  Strona Główna  »  Olga Tokarczuk laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za 2018 rok.
Paź 11, 2019 KBB

Pisarka jest drugą, po Wisławie Szymborskiej, Polką laureatką tej nagrody, pierwszą autorką prozy. Wliczając Isaaca Bashevisa Singera, który pisał w jidysz, Tokarczuk jest szóstym polskim laureatem literackiego Nobla. Literacka Nagroda Nobla trafiła do pisarza tworzącego w języku polskim po raz piąty.

W 2018 roku nie wręczono literackiego lauru w związku ze skandalem obyczajowym. W związku z tym w tym roku przyznano dwie nagrody. Nagrodę za 2019 rok otrzymał austriacki pisarz Peter Handke.

Akademia Szwedzka nagrodziła Polkę za „wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją pokazuje przekraczanie granic jako formę życia […] Tokarczuk nie traktuje rzeczywistości jako czegoś raz na zawsze ustalonego. Konstruuje swoje powieści na linii napięcia pomiędzy naturalnymi opozycjami – naturą i kulturą, rozumem i szaleństwem, męskością i kobiecością, wspólnotą i alienacją”.

Akademia uznała, że „opus magnum” Tokarczuk to „Księgi Jakubowe”. „Pisarka poświęciła kilka lat na szukanie informacji o bohaterze – charyzmatycznym przywódcy XVIII-wiecznej sekty, uważanym przez współwyznawców za Mesjasza. Był człowiekiem o wielu twarzach: mistyk, buntownik, ale też manipulator. […] Powieść Tokarczuk przedstawia nie tylko tajemnicze życie Jakuba Franka, ale daje też bogatą panoramę niemal zapomnianego rozdziału historii Europy” – czytamy w uzasadnieniu.

Tokarczuk urodziła się w 1962 roku w Sulechowie. Należy do najbardziej cenionych przedstawicielek polskiej literatury najnowszej. Ukończyła psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Jako powieściopisarka debiutowała w 1993 roku książką „Podróż ludzi Księgi”, dwa lata później ukazała się jej kolejna książka – „E.E.”. Ogromny sukces odniosła trzecia powieść Tokarczuk „Prawiek i inne czasy” (1996), za którą pisarka w 1997 roku otrzymała m.in. „Paszport Polityki oraz nagrodę Fundacji im. Kościelskich. Rok później w księgarniach pojawił się „Dom dzienny, dom nocny” – książka zainspirowana historią Sudetów i miasta Nowa Ruda, a więc miejsc, w których mieszkała. Inne książki Tokarczuk to m.in. „Gra na wielu bębenkach” (2001), esej „Lalka i perła” (2000) i „Ostatnie historie” (2003), „Prowadź swój pług przez kości umarłych” (2009, rok później nominowana do Nagrody Literackiej Nike), „Księgi Jakubowe” (2014). Za książki „Bieguni” oraz „Księgi Jakubowe” pisarka otrzymała nagrodę Nike. Łącznie sześć książek Tokarczuk było nominowanych do Nike, a pięć z nich zdobywało Nike Czytelników.

Tłumaczenia „Biegunów”, „Ksiąg Jakubowych” oraz „Prowadź swój pług przez kości umarłych” w ostatnich dwóch latach przyniosły pisarce popularność i szereg prestiżowych nagród oraz nominacji. Powieść „Bieguni” w tłumaczeniu Jennifer Croft doceniona została Międzynarodową Nagrodą Bookera w 2018 roku. Był to pierwszy przypadek przekładu polskiej literatury nagrodzony jednym z najważniejszych wyróżnień literackich świata. Ten sam przekład znalazł się wśród pięciu tytułów finału National Book Awards, będącej jedną z najważniejszych amerykańskich nagród literackich. Tokarczuk i jej tłumaczka znalazly się na krótkiej liście do Bookera. Za „Księgi Jakubowe” Tokarczuk jeszcze w styczniu 2017 roku odebrała Międzynarodową Nagrodę Literacką samorządu Sztokholmu. W lipcu 2019 roku doceniono ją najważniejszą francuską nagrodą literacką – Nagrodą Laure-Bataillon dla najlepszej książki przełożonej na język francuski. Tłumaczenie „Prowadź swój pług przez kości umarłych” – powieści będącej punktem wyjścia dla nagradzanego filmu Agnieszki Holland i Kasi Adamik „Pokot” – było nominowane zarówno do nagrody Bookera, jak i National Book Awards.

Akademia Szwedzka przeżywała kryzys od jesieni 2017 roku, gdy francusko-szwedzki fotograf i reżyser Jean-Claude Arnault, mąż członkini Akademii Katariny Frostenson, został oskarżony o gwałty oraz o to, że był źródłem przecieków o laureatach literackiego Nobla. Otrzymywał on także od Akademii Szwedzkiej hojne dotacje na klub kulturalny, do którego zapraszał jej członków. Skandale spowodowały masowe odejścia członków Akademii. Frostenson została zmuszona do dobrowolnego ustąpienia, otrzymując odszkodowanie oraz służbowe mieszkanie. Ostatecznie, z 18 członków Akademii Szwedzkiej opuściło ją siedem osób, w tym te najbardziej ze sobą skonfliktowane. Na ich miejsce powołano nowych członków. Zapadła też decyzja o powołaniu specjalnego komitetu noblowskiego, w skład którego weszło pięciu zewnętrznych ekspertów.

,,Polska literatura ma szczęście”

Tak powiedziała Antonia Lloyd Jones, tłumaczka polskiej literatury na angielski, dwukrotna laureatka nagrody Found in Translation (za przekład „Ostatniej wieczerzy” Pawła Huellego, 2009, za całokształt dorobku, 2012) oraz nagrody Transatlantyk przyznawanej przez Instytut Książki za  popularyzację literatury polskiej za granicą (2018).
Szczęście ma Olga Tokarczuk, której książki na angielski tłumaczyła Antonia Lloyd Jones („Dom dzienny, dom nocny”, „Prawiek i inne czasy” „Prowadź swój pług przez kości umarłych”) i Jennifer Croft. To dzięki wspaniałemu tłumaczeniu „Biegunów” przez Croft Olga Tokarczuk została w 2018 pierwszą Polką wyróżnioną prestiżową nagrodą Man Booker International Prize. Obecnie ta sama tłumaczka pracuje nad przekładem „Ksiąg Jakubowych” i choć wydanie przewidziane jest dopiero na jesień 2020, to już przez Amazon można książkę zamówić. Zapewne będzie się cieszyć powodzeniem, bo w tym roku otrzymała Nagrodę Laure-Bataillon przyznawaną dla najlepszej książki przełożonej na język francuski.
Z książkami współczesnymi tłumaczonymi na języki obce jest wiele problemów. Trzeba znaleźć na tyle zwariowanego wydawcę, że jest gotów zaryzykować na promowanie nieznanego pisarza. Tłumacz musi znakomicie znać język, na który tłumaczy, ale także język oryginału. No i jeszcze jedno: tłumaczenie wychodzi na ogół w wiele lat po pierwszym wydaniu w kraju rodzinnym pisarza. Na przykład, „Biegunów”, którzy ukazali się po angielsku pod tytułem „Flights”, Olga Tokarczuk wydała w 2007, a „Prowadź swój pług przez kości umarłych” zaledwie w dwa lata później”; ta ostatnia pozycja trafiła na brytyjskie półki księgarskie ubiegłym roku. „Księgi Jakubowe” maja więcej szczęścia, bo po polsku ukazały się w 2014. Nie powinno dziwić, że są tłumaczone tak szybko, choć to aż 900 stron trudnego tekstu. Ich autorka jest obecnie chyba najlepiej znaną polską pisarką współczesną na świecie, która proszona jest o komentowanie nie tylko literatury, ale też polityki, sytuacji kobiet w Polsce i wielu innych problemów, z jakimi przychodzi się nam zmagać.
Przyznaję, że po „Księgi Jakubowe” sięgnęłam dopiero niedawno i była to pierwsza książka tej autorki, jaką przeczytałam. Antonia Lloyd-Jones nazywała „Księgi” powieścią konstelacyjną, fragmentaryczną. To trafna uwaga. Początkowe kilkadziesiąt stron czytałam z pewnym znudzeniem i kilkakrotnie nawet zastanawiałam się, czy warto brnąć dalej. Z czasem dałam się wciągnąć w wielowątkowy opis wydarzeń z XVIII wieku, kiedy to w Polsce „objawił się mesjasz”, czyli nazwany później Jakubem Frankiem, antytalmudysta żydowski, który w pewnym momencie przeszedł na islam, a później został, dwukrotnie, ochrzczony i przyjął katolicyzm. Znowu muszę się przyznać: wcześniej o Jakubie Franku ani o frankizmie nie słyszałam. Dobrze, że tę książkę przeczytałam – poszerzyłam swoją wiedzę historyczną.
Czytelnicy tej książki powinni być świadomi jednego: nie jest to pozycja historyczna, a powieść. Wyjaśnia to, na modłę barokową, pełny tytuł: „Księgi Jakubowe albo wielka podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc małych. Opowiadana przez ZMARŁYCH, a przez autorkę dopełniona metodą KONIEKTURY, z wielu rozmaitych KSIĄG zaczerpniętych, a także wspomożona IMAGINACJĄ, która to jest największym naturalnym DAREM człowieka. Mądrym dla memoriału, kompatriotom dla refleksji, laikom dla nauki, melancholikom zaś dla rozrywki”.

Nie jest to książka bez wad. Dla czytelnika problem stanowią choćby imiona i nazwiska postaci, których jest w tej powieści bardzo dużo – początkowo występują pod nazwiskami i imionami żydowskimi a później polskimi. Kilkakrotnie zastanawiałam się: Jakubowski? A jak on się wcześniej nazywał? Książka jest pięknie wydana z bardzo interesującymi ilustracjami, ale nie są one opisane. W wielu miejscach można się domyślić kto jest na portrecie lub jakie miasto przestawia mapa, w innych – trudno to dociec. Błędy natury historycznej wypunktowuje Adam Wierciński w tekście „Bałamutne opowieści” z cyklu „Zdziwienia i sprzeciwy”, który ukazał się w LII tomie „Pamiętnika Literackiego” (2016). Nie będę przytaczać większości znalezionych przez uważnego szperacza pomyłek wielu autorów i bezreflesyjności redaktorów nawet w cenionych oficynach, takich jak – w tym przypadku – krakowskie Wydawnictwo Literackie. Zwrócić chcę uwagę na język. Podobnie jak i Adam Wierciński, z przykrością przeczytałam włożone w usta żyjącej w XVIII wieku kasztelanowej Katarzyny Kossowskiej słowa zaczerpnięte ze współczesnego języka. Z pewnością nie radziła młodej kobiecie: „Jeden mały liścik do tego nadętego biskupa smutasa”, który „ściąga przez głowę swój biskupi strój, przebiera się w zwyczajne łachy”. Podobnych zdań jest w książce więcej. Także opisując stroje córki Jakuba Franka, Ewy, nie widziałam XVIII wiecznych strojów, a raczej późniejsze. Nie potrzebnie też autorka wielokrotnie przypomina o dziobatej twarzy Jakuba. Czytelnik to już wie, a że zauważają to nowo spotkane osoby, to nie ma dla niego znaczenia.

Czytałam „Księgi…” nie tylko jako powieść historyczną. To analiza powstawania religijnych i personalnych kultów, za którymi często kryje się zwykła próżność, chęć rządzenia, posiadania oddanych bez reszty „wyznawców”. Jakże to brzmi współcześnie! I choćby z tego powodu warto tę książkę przeczytać. To analiza psychologiczna takich zjawisk, która w przypadku Olgi Tokarczuk nie dziwi – jest absolwentką psychologii UW i przez kilka lat pracowała jako psychoterapeutka w poradni zdrowia psychicznego
.           I jeszcze jedno: jak się okazało swoją książka autorka naruszyła dobre samopoczuciu niektórych „kompatriotów”. Zdobyli się na jedną refleksję: „szkaluje nasz naród bez skazy”. Po otrzymaniu Nagrody Nike (2015) Tokarczuk zaczęła otrzymywać tzw. hejty internetowe z wyzwiskami, a nawet grożono jej śmiercią. To takie współczesne postscriptum dla powieści historycznej.

Katarzyna Bzowska, „Tydzień Polski”
fot: Wikipedia

Czytaj także: https://www.theguardian.com/books/2019/oct/10/olga-tokarczuk-the-dreadlocked-feminist-winner-the-nobel-needed