ZPPnO na Warszawskich Targach Książki

Home  »  Strona Główna  »  ZPPnO na Warszawskich Targach Książki
Maj 22, 2018 KBB

W dniach 17-20 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyły się 9. Warszawskie Targi Książki. Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie jak co roku miał swoje stoisko – 330/G.

Od dziesięcioleci maj w Warszawie upływa pod znakiem książek. Kiedyś były to kiermasze, najpierw w Alejach Ujazdowskich, a później w okolicach Pałacu Kultury. Z czasem zaczęły im towarzyszyć Międzynarodowe Targi Książki, które skupiały wystawców z całego świata. Ciasne kuluary Pałacu Kultury może nie były wygodne, ale impreza odbywała się w centrum miasta.

Obecnie tych międzynarodowych targów nie ma. Zastąpiły je Warszawskie Targi Książki. Ich organizator także jest inny – od 9 lat jest nim firma Murator. Zmieniło się też miejsce – to książkowe wydarzenie odbywa się na Stadionie Narodowym. Dawni bywalcy narzekają, że daleko, że niewygodne schody, że trudno znaleźć poszukiwane stoisko. Osoby z branży wydawniczej krytykują samą formułę- to nie targi książki, a kiermasze, rozbudowane o elementy imprezy branżowej. Inni chwalą przestronne, nowoczesne wnętrza, z roku na rok bogatsza ofertę, zmieniającą się wraz z gustami czytelników i nowinkami technicznymi.

To właśnie nowoczesna technologia sprawiła, że klasyczna formuła targów książki jako imprezy skoncentrowanej na obrocie licencjami i prawami wydawniczymi jest przeżytkiem – te sprawy załatwia się codziennie za pośrednictwem Internetu. Targi stały się narzędziem budowania dobrej atmosfery wokół książek i czytelnictwa. Dlatego też w Warszawie tak wiele stoisk poświęconych było wydawnictwom dla dzieci, a wycieczki uczniów w różnym wieku organizowały szkoły, nie tylko ze stolicy. Bo obcowania z książką należy uczyć najmłodszych – kto nie łyknął tego bakcyla w młodości, jest dla świata książki stracony.

Tegoroczne targi odbywały się pod szyldem obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Organizatorzy poprzez różne imprezy starali się pokazać jak w tym czasie zmieniła się polska kultura, język i literatura. Odbyło się wiele spotkań z twórcami, którzy wydali właśnie książki poświęcone tej rocznicy. Ważnym punktem była premiera albumu „Polska 100 lat”. Ale na targach nie zabrakło i innej tematyki.

W tym roku na WTK było aż 802 wystawców z 32 krajów, w tym stoisko Związku Pisarzy Polskich z siedziba w Londynie (jak zaznaczono na banerze). Książki podpisywało ponad 1000 autorów, w tym aż 13 członków ZPPnO; byli to: Eugeniusz Kruszewski z Danii, Zygmunt Brzeziński z Austrii, Joanna Sokołowska-Gwizdka z USA, mieszkające w Polsce Jolanta Horodecka-Wieczorek i Ewa Lewandowska-Tarasiuk oraz grupa londyńska – Bożena Anna Flak, Grażyna Maxwell, Regina Wasiak-Taylor, Krystyna Stevenson, Grzegorz Spis, Piotr Surmaczyński, Janusz Guttner oraz autorka tego felietonu. Grzegorz Spis z powieścią „Pamiętnik tłumacza” i Grażyna Maxwell, autorka zbioru powiastek filozoficznych „Dokąd Którędy Po co?” to książkowi debiutanci.

Nasze stoisko, znacznie lepiej położone niż w latach ubiegłych, cieszyło się sporym zainteresowaniem. Odwiedzali nas starzy znajomi, a także osoby poszukujące bardzo konkretnych pozycji – jeden z kolekcjonerów dopytywał się o książki oficyny Poetów i Malarzy, ktoś inny poszukiwał pamiętników i wspomnień, a jeszcze inni uzupełniali swoje zbiory o kolejne tomy „Pamiętnika Literackiego”. Gwarno zrobiło się, gdy przyszła grupa dzieci na rozmowę z Jolantą Horodecką-Wieczorek, a zginęliśmy w tłumie za sprawą Mateusza Kijowskiego, który podpisywał napisaną wraz z Piotrem Surmaczyńskim książkę „Buntownik” (osobiści nazwałabym ją „Buntowników dwóch”), stanowiącą zapis rozmów obydwu panów na różne tematy. Bożena Anna Flak, nazaretanka, prezentowała swój najnowszy zbiór haiku nazwany „Pięć siedem pięć”, a Krystyna Stevenson tomik wierszy dla dzieci. Zygmunta Brzezińskiego i prof. Eugeniusza Kruszewskiego odwiedzali znajomi, przyjaciele i osoby zainteresowane ich twórczością. Podobnie było w przypadku innych autorów. Podczas Targów zaprezentujemy także najnowsze wydanie „Pamiętnika Literackiego”, tom LI.

Obok nas swoje najnowsze publikacje rozłożyli członkowie francuskiej organizacji APAJTE. To wręcz bratnie stowarzyszenie, czego najlepszym dowodem jest fakt, że niektóre osoby należą zarówno do APAJTE jak i ZPPnO. Była to okazja do wymiany informacji i zapewnień o woli współpracy.

Do obydwu naszych stowarzyszeń należą m.in. tłumacze. Jak poinformowali mnie członkowie założonego przed kilku laty Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich przekłady literatury światowej stanowią 22% produkcji wydawniczej, z czego najwięcej jest tłumaczeń z języka angielskiego. Ich główną bolączką jest to, że wydawcy chcą otrzymywać „produkt” (czyli książkę) w jak najszybszym czasie. W rezultacie poziom przekładów spada. Wydawnictwa też niechętnie zatrudniają wyszkolonych redaktorów i korektorów. Na to narzekają nie tylko tłumacze, ale i pisarze. W rezultacie, jeśli ktoś chce, aby sygnowane ich nazwiskiem książki były na wysokim poziomie, sami zatrudniają i jednych, i drugich.

Po korytarzach targowych krążyli dziennikarze i zadawali najbardziej idiotyczne (przynajmniej na tej imprezie) pytanie: czy warto czytać, a jeśli tak, to dlaczego? No i uzyskiwali banalne odpowiedzi. Bo przecież na targi książki przychodzą ci, którzy czytają.

            Katarzyna Bzowska