Spotkanie z Januszem Guttnerem

Home  »  Bez kategorii  »  Spotkanie z Januszem Guttnerem
mar 10, 2025 KBB

W sobotę 1 marca pokazany został film o naszym Związkowym koledze Januszu Guttnerze.

Z rodzinnego albumu

Janusz Guttner należy do tych osób, których „znają wszyscy”. Zatrzyma się na chwilę, by z kimś porozmawiać, zadzwoni, by wesprzeć przyjaciela, spotka się z aktorem, by udzielić mu kilku rad. Podziwiany przez publiczność teatralną, ceniony przez aktorów. Osobiście znam Janusza stosunkowo krótko – zaledwie kilkanaście lat. W tym czasie przegadaliśmy, głównie przez telefon, wiele godzin. O czym? Właściwie nie wiem. O wszystkim. Jak to się mówi, o życiu. Lubię jego poczucie humoru, słowne riposty, cięty język.

Wydawało mi się, że wiem o Januszu dużo – przeprowadziłam z nim kilka wywiadów przy różnych okazjach. Ukazały się w „Tygodniu Polskim”, nowojorskim „Nowym Dzienniku” i wrocławskiej „Odrze”. A jednak film Adriany Kulig „Janusz Guttner wspomina” pokazany po raz pierwszy szerszej publiczności w sobotę 1 marca w POSKu zaskoczył mnie. Zobaczyłam w nim Janusza z innej perspektywy.

Razem z bohaterem filmu przeglądamy album rodzinny. Ze zdjęć przedwojennych widać, że rodzina była zamożna. I nic dziwnego – dziadek Janusza, Tadeusz Sułowski był przedsiębiorcą, wieloletnim dyrektorem zarządzającym koncernu Siła i Światło, pierwszej spółki akcyjnej w niepodległej Polsce, która finansowała m.in. kolejkę dojazdową z Warszawy do Podkowy Leśnej oraz powołała spółkę Polskie Radio. Na zdjęciach widzimy młodą, piękną kobietę – matkę Janusza, jego młodszą siostrę Zosię, ojca – lekarza-okulistę. Jak mówi Janusz, używając angielskiego przysłowia, był urodzony ze srebrną łyżeczką w ustach (polski odpowiednich „w czepku urodzony”). Szybko to spokojne życie zostało naruszone. Jego siostra urodziła się tuż po wybuchu wojny – we wrześniu 1939 r.

O wojennym życiu rodziny Janusz nie wspomina. Może szkoda, bo wiem, że jego ojciec brał udział w powstaniu warszawskim jako lekarz, a matka z ramienia Międzynarodowego Czerwonego Krzyża pomagała warszawiakom wygnanym z miasta do obozu w Pruszkowie. Janusz mówi przede wszystkim o swoim życiu zawodowym – studiach w szkole aktorskiej, pracy w Teatrze Klasycznym w Warszawie m.in. o podróży do Kanady ze spektaklem „Dziś do ciebie przyjść nie mogę”. Nie brakuje też zdjęć i amatorskich nagrań filmowych z życia rodzinnego – tu znowu pojawia się siostra Zosia i pierwsza żona Janusza, aktorka Małgorzata Braunek.

W pewnym momencie Janusz podejmuje decyzję o emigracji do Londynu i tu rozpoczyna nowe życie. Przydają się trzyletnie studia na Akademii Sztuk Pięknych na wydziale dekoracji wnętrz – został kreślarzem, później architektem małych form, a wreszcie projektantem okładek do płyt znanej firmy fonograficznej. W tych projektach wykorzystuje zdjęcia. I zdobywa kolejny zawód – fotografa, co otwiera mu drogę do podróży m.in. wraz z Peterem Ustinovem i mało znaną jeszcze grupą Wham! Wykonuje też liczne portrety zdjęciowe aktorów zarówno polskich jak i brytyjskich. Wiele z tych zdjęć można było obejrzeć na wystawie w POSKu.

Podróżujemy z Januszem po bliskich mu miejscach w Londynie. Pojawiają się zdjęcia dzieci – Kamila, Zosi i Gabi. Bo dla Janusza dzieci, dziś już dorosłe, są bardzo ważne. Jest nie tylko ojcem, ale i ich przyjacielem.

Zdjęcia archiwalne, fragmenty filmów, wywiady jakich udzielił Adrianie Kulig i Elżbiecie Smoleńskiej przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Filmów Emigracyjnych „Emigra” uzupełniane są wierszami. Bo Janusz Guttner jest także poetą. Osobiście cenię go za umiejętność czytania poezji, co pokazał wielokrotnie, gdy prowadził spotkania poświęcone znanym polskim poetom, które przez kilka lat pod egidą Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie odbywały się w Ognisku. Janusz czytając poezję unika patosu, a stara się przekazać przesłanie poety. W filmie pokazana jest piękna 2-minutowa filmowa etiuda „Stary człowiek i drzewo”, oparta na wierszu Romualda Mieczkowskiego.

Z pewnością film nie obejmuje wszystkich bogatych wątków życia Janusza Guttnera – musiałby być co najmniej dwa razy dłuższy. Każdy film jest wyborem autorskim scenarzysty, reżysera i operatora filmowego. W tej ostatniej roli tym razem wystąpiła Magda Kowalczyk, która potrafi kamerą pokazać odmienne nastroje.

Jak popularny jest Janusz Guttner najlepiej świadczy fakt, że POSKowa Sala Orłów była pełna. Po projekcji zadano mu szereg pytań – posypały się kolejne anegdoty, opowieści uzupełniające to, co pokazane zostało w filmie. Starano się dociekać który z zawodów, jakie mu przyszło w życiu wykonywać był mu najbliższy. Okazało się, że w każdym Janusz w pełni się realizował i nigdy nie żałował. Cenna umiejętność.

Janusz Guttner lubi powtarzać, że miał w życiu trochę szczęścia, ale natomiast dodaje: „Pecha też. Normalnie…” Jak wynika z filmu, tego szczęścia było więcej. To normalne, że nikt nie lubi mówić o porażkach.

Następnego dnia Janusz Guttner wystąpił w kolejnej roli, konferansjera– u boku Reginy Wasiak-Taylor po raz kolejny prowadził Salon Literacki, który tym razem przybliżył życie i twórczość Wojciecha Gniatczyńskiego. Film „Janusz Guttner wspomina…” został wsparty dotacją PAFTu, a projekcja – przez ZPPnO.

Katarzyna Bzowska, „Tydzień Polski”, 7.03.2025

 

Twórcy filmy „Janusz Guttner wspomina…”Magda Kowalczyk – operator filmowy,
Adriana Kulig – scenarzystka i reżyserka, Janusz Guttner, Elżbieta Smoleńska – dziennikarka, Raphael Carpenter – realizator dźwięku