cze 14, 2026
KBBWładysław Reymont, laureat Literackiej Nagrody Nobla z 1924 roku, znalazł się w gronie patronów 2025 roku. Uchwałę w tej sprawie podjął Senat RP. W ten sposób uczczono setną rocznicę śmierci autora m.in. Chłopów. W swojej uchwale senatorowie podkreślają uniwersalność tej powieści, przetłumaczonej na 29 języków i stała się inspiracją do produkcji filmowych i telewizyjnych.
Dwójka mieszkańców północnej Anglii – Róża Wigeland (Scarborough) i Andrzej Smoleń (Liverpool) – jeszcze przed decyzją Senatu wydali książkę Chłopi, Reymont i różne dygresje. Ich książka zrodziła się z przypadkowego spotkania i długich, głównie internetowej, trwającej tak jak i powieść, cztery pory roku rozmowy. To też ich osobisty hołd złożony pisarzowi i jego dziełu.
W sobotę 13 czerwca odwiedzili londyński POSK, aby spotkać się z londyńską publicznością. Potoczyła się rozmowa o realiach polskiej wsi schyłku XIX wieku, współczesnej chłopomanii, a także samym autorze Chłopów.
Nie myśleli początkowo o książce. Pisząc e-maile nie zaglądali do źródeł naukowych ani opracowań literackich. Korzystali z wiadomości wyniesionych ze szkoły i z tego, co po prostu pamiętali.
Andrzej Smoleń pokazał tło historyczne, podkreślając, że to w wieku XIX, gdy toczy się akcja powieści, jest czasem tworzenia się pojęć takich jak naród i nowe społeczne podziały. Natomiast Róża Wigeland starała się pokazać współczesne wątki. Wyraziła opinię, że plac przed kościołem i droga przez Lipce, Reymontowską wieś, to jak współczesny Instagram – to tam tworzyły się plotki, kształtowały opinie, czasem pełne nienawiści wobec sąsiadów.
Reymont zakończył swoją opowieść w sposób otwarty. Czytelnik nie wie czy Antoni Boryna postanowił ucieć przed sądem i zesłaniem na Syberię, czy jednak dosięgła go kara za zabójstwo. Róża Wigeland była zdania, że raczej wyjechał do Ameryki i nawet zastanawiała się jak mogłoby tam wyglądać jego życie. Andrzej Smoleń zwrócił uwagę na to, że Reymont miał w planach napisanie powieści o polskich emigrantach – wskazują na to zachowane notatki pisarza.
„Uważam, że powieść polskiego noblisty powinno się przeczytać w dojrzałym, a przynajmniej w dorosłym wieku – podkreśliła Róża Wigeland. – To dzieło wielowątkowe, pełne doskonale skonstruowanych postaci i opisów. Warto czytać je wielokrotnie, by odkrywać nowe wątki i w odmienny sposób spoglądać na poszczególne postacie”.
Spotkanie w przytulnej sali nazywanej salą Mieczysława Lurczyńskiego – bo ozdobionej obrazami tego emigracyjnego malarza – prowadziła Regina Wasiak-Taylor.
Fot. Regina Cygan



